Początek przygody z biżuterią

pocztaek-przygody

Kiedy zaczynałam przygodę z biżuterią nie domyślałam się ile to przyniesie zmian we mnie samej. Któregoś dnia po prostu przyśniło mi się, że robię biżuterię i tak to się zaczęło.

Najpierw dużo czytałam i oglądałam, później zamówiłam swoje pierwsze materiały. Uczyłam się, robiłam, czytałam, podglądałam, aż wreszcie pokazałam swoje pierwsze biżutki szerszej publiczności…

To było bardzo inspirujące doświadczenie.

Moje pierwsze targi przyniosły ogrom radości, rozmów i podniosły samoocenę, chyba nie tylko jako rękodzielnika. Do tej pory jestem zwolennikiem właśnie takiej forma obcowania z klientami.

Cóż może być wspanialszego niż usłyszeć prosto w twarz, że komuś bardzo się podoba to co robię i wszystko jest takie niespotykane… Policzki same oblewają się rumieńcem a zachwycone oczy uśmiechają później przez resztę dnia do wszystkich mijających stoisko… Wielu z nich się zatrzymuje, bo dobra energia przyciąga… I o to chodzi!!!!!

Dlatego właśnie każdego początkującego rękodzielnika namawiam do tego, żeby dzielić się swoją pasją. Być może stanie się to później sposobem na życie. Oczywiście, że prowadzić własną działalność nie jest łatwo, ale mimo, że to praca 24 godziny na dobę, przynosi dużo satysfakcji i motywacji, by dawać z siebie więcej.

Zostaw komentarz